Opisuje miasto(Kraków - ale równie dobrze mógłby to być przecież Sanok czy Tarnów) w którym duchy wyzieraja zza każdego rogu ulicy i gdzie umarli wstają z grobów. On tego nie mógł znieść, bo go to dusiło, jak herbatnik u cioci który trafił do niewłaściwej dziurki. Ale dla mnie za późno- nie potrafie odejść:)
Tym większa szkoda, że tego Krakowa już prawie nie ma... Za to jest Galeria Krakowska, 400 knajp w obrębie Plant i schlana angielska hołota na Wiślnej czy Św. Jana... A po rynku chodzi wielki gumowy kufel z tabliczką "Free Beer".
Chociaż 'non omnis moriar' - dzwon Katedry Wawelskiej wciąż rano bije tak, że ciarki przechodzą, na Plantach jeszcze czasem jest pusto i przyjemnie, a około południa w środku tygodnia niektóre zaułki Starego Miasta wciąż mają TEN klimat. Jeszcze.
Jest kasa z turystów, i świetnie. Ale cena jakby zbyt duża.
No nie, jak się romantycznie zrobiło, ale to tak po przeczytaniu Waszych postów.
Zupełnie nawiasem, właśnie się zorientowałem - w październiku będzie równo setna rocznica aneksji Bośni!
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Wiek: 44 Dołączył: 14 Wrz 2008 Posty: 54 Skąd: między Wisłą i Rudawą
Wysłany: 2008-09-23, 11:54
CK Tiger napisał/a:
Tym większa szkoda, że tego Krakowa już prawie nie ma... Za to jest Galeria Krakowska, 400 knajp w obrębie Plant i schlana angielska hołota na Wiślnej czy Św. Jana... A po rynku chodzi wielki gumowy kufel z tabliczką "Free Beer".
Chociaż 'non omnis moriar' - dzwon Katedry Wawelskiej wciąż rano bije tak, że ciarki przechodzą, na Plantach jeszcze czasem jest pusto i przyjemnie, a około południa w środku tygodnia niektóre zaułki Starego Miasta wciąż mają TEN klimat. Jeszcze.
Jest kasa z turystów, i świetnie. Ale cena jakby zbyt duża.
Co ciekawe to rzekome zyski z tych zapijaczonych dokerów są znacznie mniejsze niż się je przedstawiało kilka lat temu. Usuwanie womitacji i naprawy uszkodzonych sprzetów niwelują skutecznie wpływy z promocji piwa i prostytucji. Ale zostawmy to, bo wejdziemy na minę polityki. Trzeba chronić to co jeszcze zostało.
az
I Hejnal do dzisiaj trabia strazacy czy odtwarzacz?
Jest strażak, czasem jego trąbka nawet w okienku błyśnie na dowód...
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Kiedysz- 15 lat temu wzialem do Krakowa znajoma z Pragi i znajomego z Brna. Krakowem byli po prostu zachwyceni - mowili, ze tam odczuwaja oddech monarchii z konca 19 wieku.
Dlatego owego strazaka trzeba bardzo chronic, na pewno to dla nich tez sprawa honoru.
_________________ Jak sie ludzie chca porozumiec, to brak jezyka nieprzeszkadza.
Strażak jest tak podstawowym elementem tradycji, że zostanie na pewno.
Ale tu nawet nie chodzi o to, żeby ktoś ten klimat i tradycję chciał niszczyć czy unowocześniać - nawet trzeba uczciwie przyznać, że wręcz przeciwnie. Tyle, że nawała turystów skutecznie zabija wartość tego miasta. To jest trochę tak jak z Wenecją czy Rzymem. Bo moim zdaniem same gołe mury Wawelu czy Sukiennic nie tworzą tego wszystkiego, co się nazywa 'starym Krakowem'.
Ale tak to niestety jest, że piękne miejsca często przestając być piękne, kiedy stają się znane.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Wiek: 44 Dołączył: 14 Wrz 2008 Posty: 54 Skąd: między Wisłą i Rudawą
Wysłany: 2008-09-23, 15:33
CK Tiger napisał/a:
Strażak jest tak podstawowym elementem tradycji, że zostanie na pewno.
Ale tu nawet nie chodzi o to, żeby ktoś ten klimat i tradycję chciał niszczyć czy unowocześniać - nawet trzeba uczciwie przyznać, że wręcz przeciwnie. Tyle, że nawała turystów skutecznie zabija wartość tego miasta. To jest trochę tak jak z Wenecją czy Rzymem. Bo moim zdaniem same gołe mury Wawelu czy Sukiennic nie tworzą tego wszystkiego, co się nazywa 'starym Krakowem'.
Ale tak to niestety jest, że piękne miejsca często przestając być piękne, kiedy stają się znane.
Turyści przyjeżdżają i wyjeżdżają, niestety patyna i detal zniknają bezpowrotnie - wystarczy chwila spaceru po "odnowionej" ul. św. Tomasza i człowiek ma ochotę wyć z rozpaczy - lampy ze stopu, podobne ale nie wiadomo do czego, stolarka w oknach wymieniona na plastikową, ściany pomalowane akrylem "bo taniej a przecie ładnie", kostka brukowa zamówiona "u szwagra żony"-czyjej - zamilknę...no i oczywiscie centrum umiera, ponieważ nie ma mieszkańców tylko banki i biura, bo czynsze są horendalnie wysokie. Dorożki też już wymienono na landa, więc robi sie z tego bizantyjska cepelia.
Otóż to, cepelia... Prawie wszystko co związane z tradycją, jest robione na pokaz i dla kasy. Jak choćby ci starsi panowie w strojach krakowskich, grający na akordeonach na Rynku czy pod Wawelem...
Taki z tego wniosek że autentyczna tradycja krakowska jest już de facto martwa. Chociaż jeszcze ja (a jaki jest mój wiek, to widać) pamiętam czasy kilkanaście lat temu, kiedy wyglądało to inaczej.
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Bo moim zdaniem same gołe mury Wawelu czy Sukiennic nie tworzą tego wszystkiego, co się nazywa 'starym Krakowem'
Nie tylko one tworza, ale tez podworka kolo placu, z restauracyjkami, sklepikami, ale to juz nie wiem, jezeli jeszcze sa, bo juz dawno w Krakowie nie bylem.
_________________ Jak sie ludzie chca porozumiec, to brak jezyka nieprzeszkadza.
Wiek: 44 Dołączył: 14 Wrz 2008 Posty: 54 Skąd: między Wisłą i Rudawą
Wysłany: 2008-09-23, 17:12
CK Tiger napisał/a:
Taki z tego wniosek że autentyczna tradycja krakowska jest już de facto martwa. Chociaż jeszcze ja (a jaki jest mój wiek, to widać) pamiętam czasy kilkanaście lat temu, kiedy wyglądało to inaczej.
Myślę że żywa tradycja to są żywi ludzie. My jeszcze jesteśmy żywi więc tradycja jest tylko, powiedzmy, zeszła do podziemia. Rynek zrobił się pretensjonalnym placem jarmarcznym dla kilku urzędów miejskich, ale na przykład taka Rydlówka jest prywatna i ma pierwotnych właścicieli - fakt że trzeba dobrze poszukać żeby coś podobnego znaleźć. To trochę jak z pierwotnym lasem - jeśli pojawia się dom wczasowy w rewirze to rzadsze zwierzęta idą w głąb puszczy. Są, ale trudniej je znaleźć.
A teraz jeszcze jest trochę swój, ale autentyczny już nie...
Że nie wspomnę o 'nadzwyczajnych inaczej' pomysłach Urzędu Promocji Miasta, który chce przyciągać do Krakowa 'pewne grupy społeczne' z Zachodu i uczynić go 'drugim Amsterdamem'...
_________________ "Odrzucamy wszelkie totalizmy, opieramy się na kulturze łacińskiej, wyrażamy nadzieję na odrodzenie ludów w dorzeczu Dunaju, chcemy wspólnej granicy z Węgrami, chcemy monarchii."
K. u. K. Feldmarschalleutnant K. von Gross-Sanden, "Tiger von Krakau"
Wiek: 57 Dołączył: 20 Sie 2005 Posty: 2809 Skąd: Warszawa
Wysłany: 2008-09-25, 06:57
No tak, chyba Franz ma rację... O Krakowie już gdzieś jest, ale próżno byłoby się w nim doszukiwać tego, co jest u Rotha... To "COŚ" już chyba w Krakowie nie istnieje. No, może poza zapachem naftaliny...
Klimat w tej książce Rotha jest naprawdę wspaniale oddany. No, ale on wtedy żył, tęsknił i w tej tęskonocie za monarchią, która odeszła, napisał swoją książkę. Zresztą, ten klimat, którego my przecież nijak pamiętac nie możemy, też nas zauroczył...
Wiek: 44 Dołączył: 14 Wrz 2008 Posty: 54 Skąd: między Wisłą i Rudawą
Wysłany: 2008-09-25, 09:27
Art napisał/a:
No tak, chyba Franz ma rację... O Krakowie już gdzieś jest, ale próżno byłoby się w nim doszukiwać tego, co jest u Rotha... To "COŚ" już chyba w Krakowie nie istnieje. No, może poza zapachem naftaliny...
Klimat w tej książce Rotha jest naprawdę wspaniale oddany. No, ale on wtedy żył, tęsknił i w tej tęskonocie za monarchią, która odeszła, napisał swoją książkę. Zresztą, ten klimat, którego my przecież nijak pamiętac nie możemy, też nas zauroczył...
Wielce Szanowny Admin rzecz jasna słusznie wypomniał nadmierne oddanie się rozważaniom o detalach architektury ale to nie do końca jest odejście od tematu - szukamy śladów Rotha wokoło siebie - z Krakowem rzecz nie jest całkiem stracona, tylko trzeba wiedzieć gdzie szukać. Ludzie chcieli metropolii to ją mają, ci co nie chcieli mają za swoje...Ale wystarczy zejść na bezdroża. Stacje kolei transwersalnej na przykład - zapuszczone ale tam duch jeszcze nie uciekł. Pamiętacie opowiadanie "Zawiadowca Falmerayer"?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach